Paul Reed Smith

PRS, akronim od Paul Reed Smith, to marka jednych z najlepszych instrumentów na świecie. Na gitarach PRS grają między innymi: Ted Nugent, Ross Childress, Jimmy Page, Neil Schon, Carlos Santana, Trent Reznor i wielu innych – lista jest zbyt długa by ją tutaj wymienić. W jaki sposób firma ta pojawiła się znikąd i na przestrzeni 10 lat stała się konkurencją dla Gibsona i Fendera? Zaczęło się od marzenia jednego człowieka – Paula Reeda Smitha…

Rozmawia: Cliff Suttle z Harmony Central
Tłumaczenie z ang.: Krzysztof Inglik

* Kiedy i jak wszedłeś w ten biznes?

PRS: Poza sprzedawaniem kwiatów i myciem talerzy zanim miałem 18 lat, to moja jedyna praca. Jestem szczęściarzem, od dawna wiedziałem co chcę robić. Zbudowałem swoją pierwszą gitarę w trakcie ostatniego roku szkoły średniej. Podczas wakacji przed II rokiem studiów, przekształciłem sypialnię brata w warsztat. Było mnóstwo momentów w moim życiu, kiedy grałem całą noc, a cały dzień robiłem gitary.

* Jakich przeciwności losu doświadczyłeś na początku?

PRS: (śmiech) A których nie doświadczyłem… Nie miałem pieniędzy, żyłem na dwóch paczkach soczewicy i dwóch paczkach grochu. Były momenty kiedy wypożyczałem wszystkie pieniądze z kont bankowych moich przyjaciół. Przez lata żyłem makaronem i serem. Zdarzało się, że musiałem przeżyć dzień za 2 dolary, kupowałem rano rybę i szklankę wody za 95 centów. To był mój posiłek, potem wieczorem kupowałem następną. Zajmowałem się wtedy naprawami, ale to trudny biznes. Pomimo wszystko te czasy były w pewnym sensie szczęśliwe. Przeciwności… przeciwności zdarzają się zawsze, życie bywa bolesne. Nie żałuję tego jednak.

* Który z wielkich gitarzystów użył jako pierwszy Twojej gitary i jak przyciągnąłeś jego uwagę?

PRS: Ted Nugent. Miałem w zwyczaju zakradać się za kulisy i pokazywać gitarę technicznym, techniczni z kolei pokazywali ją muzykom, a muzycy mówili… hmm… chyba możesz spotkać się z Tedem. Miałem fart. Byłem w Waszyngtonie, a tam nie było innych lutników. W innych miastach było mnóstwo ludzi robiących gitary. Tam byłem jedyny. Układ był następujący: Jeśli muzyk nie zakochał się totalnie w instrumencie, dostawał zwrot pieniędzy. Ci gwiazdorzy, mieli inne gitary, z którymi nie do końca byli szczęśliwi. Nie do końca je lubili, ale satysfakcjonowały ich. Ja zdecydowałem, że musieli ZAKOCHAĆ się w mojej gitarze. Carlos Santana nie mógł w to uwierzyć. Powiedział, „Masz na myśli, że dostanę kasę z powrotem, jeśli nie pokocham tej gitary?” A ja na to, „Dokładnie tak”. Ludzie nie kupują gitar jeśli się w nich nie zakochają. Można kupić ADATa, czy jakiekolwiek inne narzędzie, jeśli go potrzebujesz. Gitarę kupujesz dopiero jeśli naprawdę mocno jej pragniesz.

We wczesnych latach ’90 PRS wykonywał słynne Dragons (Smoki). Miały one na gryfie ornamenty smoka na podstrunnicy wykonanej z różnych rodzajów drewna, kamienia i metali. Jeśli znajdziesz dziś jakąś do kupienia, będzie kosztować pomiędzy 12 a 18 tysięcy dolarów. Naprawdę zapierały dech w piersiach”.

* Czy nie uważasz, że gitary Dragon były ryzykownym przedsięwzięciem z Twojej strony?

PRS: Wcale tak nie uważam, pomimo że wszyscy myślą właśnie w ten sposób. To miało tak być. Stworzyłem wreszcie udany projekt, który kochalem. Jednak nie miałem żadnych zamówień. Musiałem dosłownie wpychać zamówienia w gardła dealerów. Powiedziałem jednemu z nich: „Będziesz sobie pluł w brodę jeśli nie wpiszesz swojego nazwiska na listę”.

* W 1995 zacząłeś stosować w procesie produkcyjnym maszyny CNC i roboty. Jakie są tego zalety?

PRS: Robotyka? Robotyka to jak pójście do nieba. Żadnych problemów, wykonują te same ruchy dzień po dniu. Mam zamiar stosować jeszcze więcej automatyki, jeśli chodzi o wycinanie drewna, bo reszta gitary jest robiona ręcznie.

* Która z gitar PRS jest Twoim ulubionym modelem i dlaczego?

PRS: Gram na modelu McCarty. Lubię także Custom 22 z powodu pickupów…

* A z gitar innych firm?

PRS: Jeśli miałbym grać koncert, a PRS by nie istniał, kupiłbym Strata Fendera z 1963 i włożył humbucker pod mostek. Jestem muzykiem – jeśli inna firma robiła by lepsze instrumenty niż ja, to nie mógłbym się powstrzymać by ich nie używać.

* Opowiedz o nowych gitarach z pudłem i pół-pudłem.

PRS: Lubię je. Są podobne do skrzypiec. Fajna rzecz w nich to fakt, że nie sprzęgają się zbyt bardzo. Jeśli grałeś kiedyś na dużym jazzowym pudle i dużym volume, to wiesz, że może to być problemem. Moje gitary mają połączoną górę i spód, więc problem prawie nie istnieje.

* Czy jest coś co chciałbyś oznajmić światu o firmie?

PRS: Jesteśmy zespołem, nie pojedynczą osobą. Dobraliśmy naprawdę inteligentnych ludzi dbających nie tylko o instrumenty PRS, ale o instrumenty w ogóle. Nie spoczywamy na laurach. Cały czas pracujemy nad nowymi rzeczami i ulepszamy stare, by uczynić je tak dobrymi jak to tylko możliwe.

* Czy jest coś co chciałbyś oznajmić światu o sobie?

PRS: …(długa pauza)… Czasem dziwię się samemu sobie, że tak się przejmuję tym wszystkim. Czy ludzie będą zadowoleni z gitar, czy kształt gryfu będzie odpowiedni… Chciałbym aby moje produkty przetrwały wieki, a nie wypaliły się jak żarówka… Mam jeszcze tyle do zrobienia.

Podziel się z innymi:
Słowa kluczowe: ,