| "Besides being a guitar player, I'm a big fan of the guitar. I love that damn instrument." |
| [ Home | Czytelnia | Warsztat | Forum ] |
Wspominając czasy, kiedy sam byłem w Berklee, to zawsze są to słodkie wspomnienia i dobre uczucia. Jest to dla mnie tym bardziej specjalne wyróżnienie. Nigdy nie musiałem przemawiać w taki sposób wcześniej. Jak pewnie i większość z Was tutaj, praktycznie cały swój czas młodzieńczy, odkąd skończyłem 12, czy 13 lat, byłem pochłonięty próbami nauczenia się muzyki. Tym ogromnym, nieskończnym i niekończącym się wyzwaniem; przedmiotem, który mi osobiście udowodnił, że wymaga maksymalnego czasu pracy. Wszelkie przemowy, które wygłaszałem do tej pory generalnie dotyczyły zagadnienia - czy to jest dobry, czy zły pomysł zagrać B naturalne na tle akordu G moll7. W każdym razie postaram się podołać temu zadaniu dzisiaj na ile potrafię. Mój związek ze szkołą w Berklee zaczął się w roku 1974, kiedy miałem 19 lat. Gary Burton poprosił mnie, żebym prowadził fakultety gitarowe, bo widział mnie grającego i uczącego na różnych festiwalach jazzowych i występach w całym kraju. Mimo, że byłem wtedy jeszcze dzieciakiem, on uważał, że mogę coś wnieść do szkoły i zarekomendował mnie rektorowi - Bobowi Share, wspaniałej osobie. On dał mi pracę i przeprowadziłem się tutaj do Bostonu. Wychowawawszy się w małym miasteczku Lee's Summit, kiedy przeprowadziłem się do Bostonu nigdy wcześniej nie mieszkałem na Wschodnim Wybrzeżu, w zurbanizowanym środowisku i mimo, że miałem już kawałek doświadczenia w graniu z Kansas City i później z Miami, to bez wątpienia nie widziałem jeszcze tylu świetnych muzyków w jednym miejscu. Poziom muzykowania studentów i nauczycieli wokół Berklee tak wtedy, jak i dzisiaj, był naprawdę inspirujący i zadziwiający dla mnie, pochodziłem przecież z małego miasteczka w Missouri. Myślę, że przez pierwszych kilka lat przebywania w Bostonie najprawdopodobniej rozwinąłem i skrystalizowałem swój styl. Przyczyną tego w dużej mierze było niesamowite, stymulujące muzyczne otoczenie, które wtedy było w Boston.
Kiedy nauczałem - większość moich lekcji skupiała się na tym, nad czym ja sam aktualnie pracowałem w danej chwili i relacji z tych zagadnień studentowi, którego mi właśnie przydzielono. I na cokolwiek wpadłem wtedy, starałem się pokazywać wszystkim innym. Patrząc retrospektywnie - to najprawdopodobniej nie jest najlepszy sposób na bycie nauczycielem, ale mimo to starałem się najbardziej jak mogłem, robić to najlepiej jak tylko potrafię. Ponieważ dzisiaj mam zaszczyt oraz odpowiedzialność mówić tutaj do was, powinienem użyć tego jako możliwości powiedzenia pewnych rzeczy, które zauważyłem, że są prawdziwe od początku mojej styczności z Berklee. Więc podążając swoją drobną tradycją zrobię to, co zwykłem robić na swoich lekcjach wtedy. To będzie coś w stylu "OK ludziska, to jest to, na co właśnie ostatnio wpadłem." Może warto wspomnieć, że kiedy popatrzę na ostatnie 20 lat swojego życia, to główną rzeczą, którą muszę przyznać jest, że miałem niewiarygodne szczęście spełnić wiele swoich muzycznych marzeń. Miałem możliwość grania z wieloma najlepszymi muzykami na Ziemi. Uzyskałem wiele nagród, uznanie z ust ludzi, którzy się znają na muzyce, a także od ogółu ludności. Oraz w tej kulturze, w której żyjemy udało mi się przetrwać grając kreatywną muzykę na wysokim poziomie. Każda z tych rzeczy była poza zasięgiem moich najbardziej szalonych marzeń kiedy byłem małym chłopcem z Missouri i miałem nadzieję zostać któregoś dnia muzykiem. Fakt, że to się spełniło pozwala mi wstawać każdego ranka czując się niesamowitym szczęściarzem i będąc za to wdzięcznym. Jednakże przygotowania do tego przemówienia naprawdę zmusiły mnie do zobaczenia pewnych detali, które były ważne dla mnie jako jednostki przez ten cały czas życia jako muzyk. I rezultaty tej samoanalizy są dla mnie interesujące. Ponieważ mimo, że mogę stać tutaj i uważać się za gitarzystę, który odniósł sukces, który ma nagrody Grammy, zwycięstwa w głosowaniach i honorowe stopnie naukowe itd., to jedna fundamentalna rzecz się nie zmieniła i zdałem sobie sprawę, że się nigdy nie zmieni - że główną rzeczą w moim życiu, nawet kiedy stoję tutaj przed wami w tym momencie, jest to, że naprawdę muszę pójść do domu i pograć.
Dobrą rzeczą w tym jest to, że zdałem sobie sprawę, iż spośród wszystkich benefitów jakie mam w wyniku muzykowania, w sensie materialnym, czy bycia rozpoznawalnym, fundamentalną nagrodą jest satysfakcja z procesu, na którym polega bycie muzykiem. Czyli ta potrzeba czy pragnienie pójścia do domu żeby poćwiczyć. To jest najfajniejsza rzecz. Ten moment, kiedy zaczynasz od niczego, masz myśl muzyczną, wizję czy aspirację i poprzez dyscyplinę i organizację, przygotowanie, a zwłaszcza inspirację - ostatecznie osiągasz zdolność do zrobienia czegoś, czego nie brałeś pod uwagę, że zrobisz. Ten proces jest podstawą aktywności związanych z muzyką i pewnie każdy z nas myśli podobnie. To jest umiejętność, której mamy możliwość nauczenia się i rozwinięcia do bardzo wysokiego stopnia. Znając już ten proces - możemy zastosować go do wszystkiego innego w życiu. To jest przyczyną, że wielu najwspanialszych ludzi, których poznałem było w głębi duszy muzykami. Czy to profesjonalnymi, czy też nie. Prowadzili oni swoje życie w taki sposób, że ten muzyczny proces był drogowskazem w rozwiązywaniu ich życiowych problemów. Zdaję sobie sprawę, że z wszystkich fajnych rzeczy, które mi się przytrafiły w życiu, najfajniejszą jest, że wiem, iż gram o wiele lepiej teraz, niż 20 lat temu. Nie zamieniłbym tego na żadne inne zewnętrzne benefity, które osiągnąłem w swojej karierze. Nie zamieniłbym tego osobistego, a zwłaszcza muzycznego rozwoju. Ta kwestia prowadzi mnie do tego, co mógłbym nazwać centralną wiadomością dla was w tym ważnym dla was muzycznie dniu {"chyba chodzi o rozdanie dyplomów"}. W prostych słowach. Bez względu na tradycyjnie rozumiany sukces i porażkę, które mogą się wam przydarzyć w życiu muzyka, najważniejszą nagrodą, którą otrzymacie jest muzyka, którą sami stworzycie. Czyli możecie odnieść sukces lub nie, mierząc go w taki sposób w jaki mierzy go społeczeństwo generalnie, ale prawdziwym, realnym sukcesem, który jest ponad codziennością, będzie fakt, że znacie muzykę i nie tylko znacie samą muzykę, ale również proces jej tworzenia. W kulturze, w której żyjemy jest wiele powodów zostania muzykiem. Rola muzyki w społeczeństwie jest fascynująca, w tych czasach bardziej niż kiedykolwiek. Ale rola muzyka w społeczeństwie zmienia się. W wyniku technologii, komunikacji masowej, a głównie dlatego, że wszystko się zmienia cały czas naturalnie, zwłaszcza w tych czasach, w których przyszło nam się znaleźć. Bardzo często wpadam na młodych ludzi, którzy chcą dostać kontrakt, menadżera, czy zamieścić swoje nagranie w radiu i proszą mnie o pomoc. Moja odpowiedź jest zawsze taka sama. Sądzę, że jest to niezależne od tego jak rzeczywistość wokół nas się zmienia. Mówię wtedy "Nie przejmuj się tym tak bardzo. Idź do domu i postaraj się zrozumieć na ile możesz po co chciałeś zostać muzykiem na samym początku i co w muzyce jest tym czymś, co Cię wyrywa z butów, a potem ćwicz właśnie to jak opętany. Jeśli możesz to robić 14 godzin dziennie - to też pomoże."
Dla mnie osobiście jedyną rzeczą, która pozostaje prawdziwa jest uczucie pod koniec dnia, że grałem dobrze, lub źle. Albo że zrobiłem postęp, zrozumiałem coś, czego nie rozumiałem na początku dnia, albo też nie zrozumiałem tego jeszcze. Dla mnie to jest prawdziwą walutą w prowadzeniu życia jako muzyk. Ta wzbogacana mądrość i wgląd w realia muzyki. I to rozciąga się na ogólne życie. W odniesieniu do tego człowieka, który szuka menadżera, czy wytwórni płytowej - bez względu na to czy on to wie, czy nie - ta waluta muzycznej mądrości i zrozumienia ostatecznie zaprowadzi go do miejsca, które chciał osiągnąć w podróży, którą podjął w dniu, gdy zdecydował się poświęcić swoje życie muzyce. Nie jest to szybki cel typu - nagranie płyty, czy zrobienie kilku występów. Oczywiście, mi łatwo jest stać tutaj i mówić to wszystko. Byłem prawdziwym szczęściarzem. Uzyskałem występy, kontrakty płytowe i wszystkie te rzeczy. Ale jest inna prawda tego wszystkiego i widziałem tego dowody wiele razy. Być może jestem sam tego przykładem. Mianowicie - naprawdę dobra, rzetelna, muzyczna praca znajduje sposób na dotarcie do ludzi. Bardzo rzadko, jeśli w ogóle, zdarzyło mi się w ciągu tylu lat, natrafić na kogoś, kto rozwinął coś naprawdę wartościowego muzycznie, a któremu nie udało się uzyskać ostatecznie możliwości zrobienia z tego jakiegoś rodzaju kariery. To może chwilę potrwać. Niektóre style muzyczne stwarzają różnego rodzaju 'opór' w porównaniu z innymi, ale zwykle pojawiają się szanse, kiedy muzyk oferuje coś naprawdę 'mocnego', naprawdę szczerego, co reprezentuje go jako muzyka i człowieka, bez względu na styl. Jednak ostatecznie to sama muzyka pozostaje osobistą kwestią. Być może najważniejszym postanowieniem jest to, które robisz dla fana muzyki, który żyje wewnątrz ciebie, żeby dowiedzieć się co takiego w muzyce 'wyrywa cię z butów'. W tym odkryciu znajdziesz większość tego, co chcesz wiedzieć, by dostać się do tego miejsca, w którym chcesz być. Każdy z was tutaj ma drogę przed sobą, która będzie złożona z dobrych muzycznie dni, kiedy będziecie czuli, że możecie zagrać lub słyszeć wszystko, oraz ze złych dni, kiedy wszystko co będziecie grać będzie brzmiało jak kawałek Madonny. Ale ta różnorodność, ta niewiadoma, to poczucie podróży, to jest właśnie muzyka. I to jest też duża część zabawy, jaka jest w byciu muzykiem. Zabawa to jest dobre słowo, na którym można skończyć. Bo ostatnią rzeczą i może najważniejszą, którą widziałem przez tyle lat grając z ludźmi z przeróżnych stylów muzycznych, grając różnego typu muzykę i to jest czynnik wspólny dla nas, czy to był Sonny Rollins, Steve Reich, David Bowie, Milton Nascimiento, Harbie Hanckock, czy Gary Burton, jest to, że oni mają świetną zabawę robiąc to, co robią i wkładając w to maksymalny wysiłek. Całą satysfakcją z pracy, ćwiczeń, wyrzeczeń, które kosztują nas, by być muzykami, ostatecznie... i myślę, że zgodzicie się ze mną, jest sama przyjemność z bycia muzykiem. Gratuluję wam. Idźcie, grajcie 2-5-1 na świecie, może trochę to pozmieniajcie. Grajcie dobrze i bawcie się dobrze. Dziękuję. |
| Copyright © by Krzysztof Inglik (Quote by Steve Vai) Hosting zapewnia firma Domeny.tv |