| "Music is your own experience, your own thoughts, your wisdom. If you don't live it, it won't come out of your horn." |
| [ Home | Czytelnia | Warsztat | Forum ] |
(by Robert Wysocki)
Człowiek jako istota ułomna, wybrał sobie z całej masy dźwięków tylko małą garstkę, uszeregował, nazwał i nauczył się nią posługiwać. Wszystko to dlatego, że ludzie mają tendencję do zaburzania entropii. Przy tym mają jeszcze marną pamięć i ratują się jak mogą w tej materii. Kiedyś nie umieli zapisać dźwięku, więc nauczyli się zapisywać jakąś informację, która w jakiś tam sposób stara się opisać dźwięk. Stąd te czarne znaczki na linii. Gdyby tego nie zrobili to dzisiaj zapewne nie wiedzielibyśmy jak, przypuszczalnie, brzmiała muzyka Chopina czy Bacha. Niestety muzyki Bacha nie usłyszymy, bo ów gość odszedł dawno temu i nawet tak marnego odwzorowania jak nagranie, nie zostawił po sobie. Teraz słuchamy jakichś interpretacji zapisanych informacji o dźwiękach. To co wielu nazywa "teorią" jest w gruncie rzeczy pewnym zbiorem informacji niezbędnych do tego, by ludzie mogli komunikować się tworząc/odtwarzając muzykę. Nie mówię do basisty zagraj mi dźwięk na 3 progu na 3 strunie. Mówię zagraj C. To jest szybsze. Nie mówię zagraj na raz kilka dźwięków, które złapiesz na tym i tym progu. Mówię zagraj taki a taki akord. "Teoria" pozwala znacząco przyśpieszyć komunikację. Niestety "teoria" ma to do siebie, że nie zastępuje słuchu. Umiejętność czytania nut, nawet a vista, nie świadczy, że ktoś jest doskonałym muzykiem. Świadczy o tym, że ktoś świetnie czyta nuty. Oczywiście musi mieć przy tym świetny warsztat, jednak ten nie wystarcza, by być muzykiem. Warsztat buduje się korzystając z różnych metod. Muzyka klasyczna ma swoje "metody treningowe" muzyka rockowa ma swoje, blues i jazz mają jeszcze inne. Wszystkie one prowadzą do zbudowania warsztatu odpowiedniego dla danego kierunku, w jakim chce się rozwijać instrumentalista. Nie można jednocześnie grać doskonale klasyki, jazzu, rocka i bluesa. Tak jak nie można świetnie biegać na setkę i na 15 kilometrów. Taka już ludzka konstrukcja. Trzeba ustalić cel i drogę, po której się chce iść i to zrobić. Czy do tego potrzebny jest nauczyciel? Jednym tak innym nie. Najważniejsza jest wewnętrzna motywacja. Przekonanie, co chce się osiągnąć. Nauczyciela można potraktować jako środek osiągnięcia celu. Może być pomocny, ale może również przeszkadzać. To sprawa indywidualna. Nauczyciel wbrew pozorom nie uczy, a motywuje i pozwala przyśpieszyć uczenie. Uczy się uczeń. Jeśli ktoś ma wewnętrzną motywację i zna swój cel, to może, ale nie musi korzystać z pomocy nauczyciela. Podobnie z "teorią". Jako środek osiągnięcia celu może być przydatna, jako narzędzie komunikacji jest niezbędna. Każdy, kto gra na instrumencie, ma jakąś wiedzę z zakresu podstaw "teorii". Grając punka nie trzeba mieć ogromnej wiedzy teoretycznej. Grając jazz warto tę wiedzę posiadać, acz też nie jest ona potrzebna.
Do muzyki Bóg dał na aparat słuchowy nie wzrokowy, to chyba wszyscy wiemy. Oczy mogą nam pomóc, ale to aparat słuchowy jest niezbędny. Nie rodzimy się z dobrym słuchem muzycznym. Oczywiście jedni mają pewne predyspozycje inni nie. Jedni szybciej łapią inni dłużej trzymają. Ludzie są różni i nie są równi. Słuch muzyczny trzeba wyćwiczyć. Czarni, tradycję bluesa mają od dziecka wtłaczaną do uszu. My uczymy się do re mi fa... Właściwie, to nie uczymy się muzyki, to co pamiętam ze szkoły, to raczej trudno nazwać uczeniem się. Może coś się zmieniło, acz obserwując wrażliwość młodzieży na muzykę skłonny jestem twierdzić, że nic. Mimo tego, prawie każdy w Polsce powtórzy modus joński. A kto umie zanucić pentatonikę? Przykładowo, by wziąć się za bluesa trzeba słuchać nagrań bluesowych. Przyzwyczajać ucho do tradycji bluesowej, do specyficznego brzmienia, artykulacji, dynamiki itp. Nie można wziąć kartki z zapisem nutowym standardu bluesowego i zagrać bluesa. Do tego trzeba wyrobić wrażliwość. Gdy ma się wrażliwość można grać z nut, ale nie odwrotnie. Tylko, gdy już się ma tę wrażliwość, to czy nuty są potrzebne? Czasem się przydają, gdy się chce zapisać, by nie zapomnieć. Teraz można już nagrywać, a nagranie ma więcej w sobie z muzyki niż nuty. Nuty przydają się też tym zawodnikom, którzy w orkiestrach grają różne skomplikowane utwory i nie mają już miejsca w głowie na ich zapamiętanie. Muszą sobie pomagać. Nie mogą pozwolić sobie na zapomnienie, bo to prawie linczem grozi. Na koniec jeszcze raz, jeśli ktoś chce czymś zajmować w życiu musi ustalić sobie cel. W kontekście muzyki powiedzieć sobie, co dla mnie ma największą wartość. Czy ważniejszy jest zapach stanika wiszącego na statywie przed stutysięcznym tłumem, czy dym z papierosa w Krakowskiej piwnicy, czy widok eleganckich pań i panów z pierwszych rzędów wielkich teatrów czy może radość z obcowania z muzyką w domowym zaciszu i dzielenie się tą radością z grupą kumpli. Nie wartościuję tych celów. Do ich osiągnięcia prowadzą różne drogi, wybór powinien leżeć po stronie wybierającego. Gdy już wie się co osiągnąć, środki stają się tylko środkami. |
| Guitar Zone Copyright © by Krzysztof Inglik (Quote by Charlie Parker) |