| "Though it is good to start your study of an instrument with a classically trained musician, because of their attention to detail and desire for purity of sound, at a certain point you need to move away, because their obsession with "perfection" is life threatening to the music." |
| [ Home
| Czytelnia | Warsztat | Forum ] |
|
by Joachim Ernst Berendt/"Wszystko i Jazzie"/PWM1991 opracowali: Robert Wysocki, Krzysztof Inglik
Blues jest świecką formą spiritualsu i gospel songu. Lub na odwrót: gospel song i spirituals są religijnymi formami bluesa. Dlatego nie przenośne, lecz dosłowne znaczenie ma wypowiedź śpiewaczki bluesowej, Alberty Hunter: "Bluesy są dla mnie... niemal religią. Bluesy są - jak spiritualsy - czymś niemal świętym. Śpiewając bluesy, śpiewamy z głębi serca, wyśpiewujemy z siebie wszystko, co czujemy". A śpiewak bluesowy T-Bone Walker pisze: "Naturalnie w bluesie wiele wywodzi się z kościoła. Pierwsze w swoim życiu boogie-woogie usłyszałem w kościele. Było to w kościele Św. Ducha w Dallas, w Teksasie.-Sądzę, że boogie-woogie było tam rodzajem bluesa. A pastor często wygłaszał kazanie w tonie bluesa..."
Winthrop Sargeant tak opisuje nabożeństwo w południowych stanach Ameryki: "Upływały minuty, długie minuty w osobliwym napięciu. Szmery, okrzyki stawały się coraz głośniejsze, bardziej dramatyczne, aż nagle poczułem przebiegające przez ludzi twórcze napięcie, jakby elektryczne drżenie. Było to ledwie słyszalne nucenie. Emocje gęstniały tak, jak gęstnieją chmury. A potem - z głębin nieczystego sumienia Ťgrzesznikať - dobyła się budząca współczucie nikła skarga, szczere murzyńskie westchnienie w postaci muzycznej kadencji. Z innego miejsca ciasno stłoczonej gromady inny głos zaimprowizował odpowiedź. Skarga pojawiła się znowu, głośniejsza teraz i bardziej niecierpliwa. W odpowiedzi, połączyło się więcej głosów, formując ją w muzyczną frazę. I tak, w naszej obecności, z tego - jak można by powiedzieć - stopionego kruszcu muzycznego wykuta została nowa pieśń, nie skomponowana przez nikogo z osobna, a przecież przez każdego z nich". Nowoczesne gospel songs to przeważnie utwory komponowane, rozpowszechniane przez różne wydawnictwa w publikacjach nutowych. Ale te utwory wykorzystywane są jako "tematy" w czasie nabożeństw w ten mniej więcej sposób, w jaki muzycy jazzowi wykorzystują "standardy" i bluesy jako tematy swoich improwizacji. Teksty gospelsów piszą czasami czołowi literaci murzyńscy, jak na przykład zmarły w 1967 roku Langstone Hughes, a' publikacje nutowe osiągają nakłady często wyższe niż wydawnictwa komercyjnych przebojów.
Dzięki Mahalii Jackson biały świat po raz pierwszy poznał w szerszym zakresie gospel songs. I faktycznie, biali słuchali tylko Mahalii Jackson. Muzyka gospel jest prawdziwą, utajoną jeszcze właściwie sztuką czarnej Ameryki - bujną, pełną siły i witalnośd sztuką, na którą biały świat zwraca wszelako mniej uwagę niż na bardziej skomplikowane dokonania jazzu free. Jak dotąd, przeciętny biały Amerykanin nie ma pojęcia o wspaniałym i porywającym życiu, jakie kwitnie co niedziela w murzyńskich kościołach. Miłośnikowi jazzu będącemu pod wrażeniem bogactwa dzisiejszej sceny jazzowej trudno będzie pojąć, że istnieje o wiele więcej grup gospelsowych niż jazzowych. Aby dać wyobrażenie tej mnogości, wymieńmy tutaj tylko najwybitniejszych artystów oraz zespoły - to znaczy tylko tych wykonawców i grupy gospelsowe, którzy dorównują najlepszym jazzmenom oraz zespo- łom jazzowym. Wśród śpiewaczek: Inez Andrews, Marion Williams, Delois Barrett Campbell, Bessie Griffin, Shirley Caesar, Dorothy Love, Edna Gallmon Cooke, Marie Knight, Willie Mae Ford Smith i Gara Ward. Wśród śpiewaków: Robert Andersen, Alex Bradford, James develand, wielebny Cleophus Robinson, R.H. Harris, Jessy Dixon, Isaac Douglas, daude Jeter i Brother Joe May.
Wśród męskich grup: "Five Blind Boys of Mississippi", "Brookłyn Ali Stars", "Gospel Clefs", "Gospelaires", "Fairfieid Four", "Gospel Keynotes", "Highway QC's", "Mighty Clouds of Joy", "Pilgrim Travelers", "Pilgrim Jubilee Singers", "Soul Stirrers", "Swan Silvertones", "Swanee Quiotet", "Supreme Angels" i "Violinaires". Wśród chórów: "Gospel Singers Ensemble", "Rosie Wallace and First Church of Love", "Stąpię Singers", "Faith and Deliverance Choir", "Thompson Community Singers", "Mattie Moss Ciark and Southwest Michigan State Choir", "J.C.White and Institutional Church of God in Christ Choir", "Harrison Johnson and His Los Angeles Community Choir", "Walter Hawkins and the Love Center Choir", "Edwin Hawkins Singers", "Garden State Choir", "Brockington Ensemble" i "B.C. + M. Mass Choir". Szczególne znaczenie ma sędziwy biskup Kelsey z Waszyngtonu, D.C. Na niektórych jego płytach - choćby na Littie Boy - można usłyszeć, jak w trakcie wygłaszania kazania wielebny Kelsey intonuje niepostrzeżenie śpiew i jak kazanie przemienia się naraz w porywający spontanicznością gospel song całego zgromadzenia.
Bywają w gospel songs rytmy kowbojskie, rytmy hilibilly, mamba, walca i boogie-woogie, ale przede wszystkim jest w nich mocny, porywający beat jazzowy. Jest w gospel songu - zupełnie jak w bluesie - wszystko to, co w życiu: wybory poli- tyczne, drapacze chmur, pociągi i telefony... My, Europejczycy, możemy uważać - z charakterystyczną dla nas wyższością - że to "naiwne", kiedy ktoś wyraża w pieśni kościelnej życzenie, aby rozmawiać telefonicznie z Panem Bogiem albo pojechać wytwornym ekspresem do nieba; ale w wielkich czasach naszej własnej sztuki religijnej i u nas nie było inaczej: niderlandzcy malarze umieszczali historię ukrzyżowania we flamandzkim i holenderskim krajobrazie, a nasze kolędy opiewają historię narodzin Chrystusa w krajobrazie zimowym, tak jakby to się zdarzyło w naszym ojczystym kraju. Spiritualsy i gospelsy nie należą - jak zwykło się uważać - do historii, nie są czymś, co istniało kiedyś, w początkach jazzu, gdzieś po wsiach południowych stanów; Przeciwnie: w okresie rozwoju muzyki jazzowej rozpowszechniały się coraz szerzej, stawały się bardziej dynamiczne i żywotne. Począwszy od lat pięćdziesiątych, gospel i soul szerokim frontem wtargnęły do innych rejonów czarnej muzyki; najpierw do muzyki jazzowej. Milt Jackson, czołowy wibrafonista współczesnego jazzu, na pytanie, skąd pochodzi jego oryginalny styl i uduchowienie w grze, odpowiada: "Co jest duszą jazzu? Jest nią to, co wychodzi z twej jaźni. W moim przypadku to, co słyszałem i czułem w muzyce mojego kościoła. To wywarło przemożny wpływ na moją karierę. Każdy chce wiedzieć, skąd pochodzi mój styl Ťfunkyť. A więc pochodzi z kościoła". Gary Kramer pisze w komentarzu do płyty nowoczesnego śpiewaka rhythm and bluesowego i pianisty, Ray Charlesa: "Zbyt rzadko podkreśla się ważność związków między murzyńską muzyką religijną a jazzem..." W drugiej połowie lat pięćdziesiątych tacy muzycy, jak Milt Jackson, Horace Silver i Ray Charles, wywołali "falę soul", na którą decydujący wpływ wywarła muzyka gospel, a która w latach sześćdziesiątych także wtargnęła do muzyki popularnej. Najbardziej znani śpiewacy rocka i soul lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych byli nie do pomyślenia bez swojego gospelsowego tła - Otis Redding, James Brown, Aretha Franklin, Litt- le Richard, Wilson Pickett, Isaac Hayes... Soul jest zeświecczoną muzyką gospel. I właśnie najwybitniejsi śpiewacy muzyki soul, także w szczytowych momentach swojej kariery, preferują śpiewanie w kościołach ewangelickich dla czarnych słuchaczy; na przykład Aretha Franklin (zob. rozdział o śpiewakach i śpiewaczkach). Niektórzy znawcy jazzu uważają, że gospels odegrał większą rolę w rozwoju współczesnej sonoryśtyki rocka, muzyki pop i jazzu niż blues. Charies Keił zwraca uwagę, że "w Chicago, bluesowej stolicy świata, przypada przynajmniej 40 kościołów na każdą knajpę, w której grany jest blues lub jazz". Młody Murzyn ma więc szansę słyszeć gospels 40 razy częściej niż bluesa. Jazz i gospel song są pokrewne również pod innym względem: wiele najlepszych śpiewaczek jazzowych zaczynało w kościele - choćby Sarah Vaughan, która przeszczepiła koncepcje Charlie Parkera do wokalistyki jazzowej, czy później Dinah Washington, nie żyjąca już popularna "królowa" rhythm and bluesa, która była nie tylko śpiewaczką, ale także pianistką w kościele, czy też wspomniana Aretha Franklin. Zmarła już siostra Rosetta Tharpe była w latach trzydziestych wokalistką w Swingowych zespołach Cab Callowaya i Lucky Millindera oraz wziętą artystką nocnych klubów, ale zanim zyskała sławę w świecie jazzu, śpiewała w kościele, po czym ponownie wróciła do śpiewania gospelsów. Najbardziej znany kompozytor gospelsów, Thomas A. Dorsey, zaczynał w latach dwudziestych jako autor licznych bluesów, śpiewak i pianista. Gitarzysta Danny Barker mówi w związku z Bessie Smith: "Gdybyś był chodził często do kościoła, jak robili to ludzie, którzy podobnie jak ja przybyli z Południa, to wiedziałbyś, że jest podobieństwo między tym, co robiła Bessie Smith, a tym, co robili kaznodzieje i głosiciele Ewangelii z Południa... Jej odpowiednikiem jest dziś poniekąd Billy Graham..." |
| Guitar
Zone Copyright © by Krzysztof Inglik (Quote by Joachim-Ernst Berendt) |