:: To co najważniejsze :: by B.Russell
Tym razem nie będę pisał o zagadnieniach teoretycznych ani o fajnych zagrywkach, którymi można imponować kolegom. Temat tego tekstu nie jest związany ani z teorią ani z techniką.
Po cóż więc czytać dalej? Otóż teraz dotkniemy samego sedna sprawy. Przyjrzymy się głównemu zagadnieniu związanemu z improwizacją: słyszeniu tego co chcemy zagrać i graniu tego co słyszymy. Nawet jeżeli uważasz się za doświadczonego instrumentalistę, możliwe że nigdy wcześniej tak naprawdę nie zająłeś się tą kwestią. Ostrzegam że konfrontacja może być wówczas nieco zniechęcająca.
Oto pierwszy krok: zagraj na gitarze akord. Nie ważne jaki - specjalnie się nad tym nie zastanawiaj. Posłuchaj akordu przez chwilę, po czym zaśpiewaj krótką frazę (maksymalnie pięć, sześć nut), która twoim zdaniem pasuje do granego akordu. Nieważne jakie zdanie masz o własnych możliwościach wokalnych, ważne by naprawdę zaśpiewać. Musisz usłyszeć zaśpiewaną frazę w powietrzu wokół siebie a nie jedynie wyobrazić ją sobie w głowie.
Może się okazać że kłopoty pojawiają się już na etapie wymyślania sensownej frazy, która brzmiałaby dla ciebie satysfakcjonująco. Jeżeli tak właśnie jest nie załamuj się - właśnie dotarłeś bowiem do bardzo istotnego przełomu w muzycznej samorealizacji i być może zaoszczędziłeś sobie wiele bólu i frustracji w przyszłości.
W czym rzecz? Otóż, skoro masz problem z wymyśleniem prostej melodii do zaśpiewania ponad jednym akordem to po co właściwie zaprzątasz sobie głowę reharmonizacją zwrotów kadencyjnych, progresją z Giant Steps, skalą miksolidyjską i tego typu sprawami? Właśnie odkryłeś u siebie podstawowy brak, który trzeba będzie uzupełnić zanim jakakolwiek doza teorii i techniki stanie się dla ciebie użyteczna! Zauważ, że nawet nie zaczęliśmy w ogóle rozmawiać o zagraniu wymyślonej frazy na gitarze. To dlatego, że moim zdaniem muzyka musi najpierw powstać w człowieku. Gdy już odnajdziesz w sobie muzykę, którą będziesz chciał wyrazić - posłuż się instrumentem aby to zrobić.
Jeżeli masz kłopoty z wymyśleniem nawet prostej melodii, nie załamuj się. Po pierwsze musisz się rozluźnić! Zauważyłem, że wielu uczniów wpada w panikę po tym jak zostaną skonfrontowani z podniesioną tu kwestią ("Boże, ja niczego nie słyszę! Nic z tego, co nauczyłem się na lekcjach o improwizacji mi tu nie pomaga!"). Tak więc proponuje kilka głębokich wdechów, albo nawet krótką przerwę. Pamiętaj, że skoro tak bardzo chciałeś być muzykiem, to na pewno słyszysz jakąś muzykę. Czasami dotarcie do niej wymaga dodatkowej pracy, ale warto szukać. Należy też pamiętać o tym by słuchać mnóstwo muzyki. Słuchać bardzo uważnie. Ze szczególną uwagą słuchaj muzyki, którą naprawdę lubisz i staraj się sprawić by twoja własna muzyka brzmiała podobnie. Za każdym razem gdy złapiesz się na słyszeniu muzyki w głowie, spróbuj ją zatrzymać - zapisać lub zagrać. Być może to zabrzmi głupio ale wierzę, że zdolność do tworzenia muzyki to takie małe zwierzątko domowe w naszych głowach. Musimy je karmić, poić i poświęcać mu nieco czasu, aby mogło rozkwitnąć i być szczęśliwe.
Z chwilą gdy uda ci się wymyślić frazę, spróbuj zagrać ją na gitarze. Jeżeli nie sprawiło ci to problemu to dobrze. Spróbuj zagrać ją zaczynając na różnych strunach, w różnych pozycjach, od różnych palców. Spróbuj też zagrać tą samą frazę zaczynając od innego dźwięku. W ten sposób wzmacniasz powiązanie między twoim mózgiem, palcami i gitarą.
Jeżeli miałeś kłopoty z zagraniem wymyślonej frazy na gitarze, to właśnie odkryłeś kolejny obszar w którym musisz się rozwinąć. Słyszysz muzykę w głowie, ale nie jesteś jeszcze na tyle obeznany z instrumentem, aby grać to co słyszysz. Pomóc może tu jedynie cierpliwość i ćwiczenia. Jednym z ćwiczeń, które naprawdę pomaga jest granie znanych melodii począwszy od przypadkowo wybranych nut. Przykład: chwyć palcem jakiś dźwięk, nawet nie patrząc się na gryf i zagraj "Sto lat" rozpoczynając od tego dźwięku. Ile razy się pomyliłeś? Czy któreś fragmenty było łatwiej odszukać od innych? W ten sposób dowiadujemy się wiele o naszej zdolności słyszenia muzyki. Spróbuj ponownie zaczynając od innego przypadkowego dźwięku, albo zagraj jakąś inną znajomą melodię począwszy od innego przypadkowego dźwięku.
Wszystko to może się wydawać bardzo podstawowe, wręcz dziecinne, ale dotyka podstawowych umiejętności, które mają olbrzymi wpływ na prawdziwą umiejętność improwizacji. Umiejętność taka nie polega na wstawaniu zagrywek, które pasują do progresji akordów. W wielu szkołach najzupełniej możliwe jest ukończenie przedmiotu lub specjalności opatrzonej mianem "improwizacja jazzowa" bez konieczności konfrontowania własnej zdolności do słyszenia. Jeżeli nigdy nie zastanawiałeś się nad tymi kwestiami, namawiam do poddania się opisanemu tutaj testowi. Któregoś dnia twoi słuchacze świadomie lub nieświadomie będą ci za to wdzięczni!
Salute,
Bob Russell
|